Darmowe badanie znaku towarowego – czy warto?

Darmowe badanie znaku towarowego – czy warto?

Wpisujesz nazwę swojej marki w Google, sprawdzasz, czy wolna jest domena, trafiasz na reklamę „darmowego badania znaku towarowego” i po kilku godzinach dostajesz maila: „nie znaleźliśmy przeszkód, ma Pan/Pani szansę na rejestrację”. Wygląda profesjonalnie, nic nie kosztuje, więc dlaczego by z tego nie skorzystać?

Problem w tym, że taka wiadomość odpowiada na zupełnie inne pytanie niż to, które powinno Cię interesować. Nie chodzi bowiem o to, czy „masz jeszcze szansę na rejestrację”, tylko o to, czy wchodząc z tą nazwą na rynek, nie naruszysz cudzych praw. A tego darmowe badanie najczęściej w ogóle nie sprawdza. W tym artykule wyjaśniamy, co realnie dostajesz za zero złotych, jakim ryzykiem to obarczone i czym różni się to od pełnego badania zdolności rejestrowej wykonywanego przez rzecznika patentowego.

Czym w ogóle jest badanie znaku towarowego

Badanie znaku towarowego to analiza, którą wykonuje się przed zgłoszeniem nazwy, logo, hasła czy innego oznaczenia do urzędu patentowego. Odpowiada ona na dwa pytania:

  1. czy znak spełnia przesłanki bezwzględne rejestracji, czyli czy ma dostateczną zdolność odróżniającą, nie jest opisowy, nie jest sprzeczny z dobrymi obyczajami i nie zawiera oznaczeń zakazanych;
  2. czy nie istnieją znaki wcześniejsze, które mogłyby stanowić podstawę skutecznego sprzeciwu lub uniemożliwić legalne używanie oznaczenia (przesłanki względne).

Sens tej analizy jest prosty. Badanie chroni Cię przed wydaniem pieniędzy na zgłoszenie obarczone dużym ryzykiem niepowodzenia oraz, co ważniejsze, przed „wejściem” w nazwę, która narusza cudze prawo do marki. To drugie potrafi kosztować znacznie więcej niż same opłaty urzędowe.

Co więcej, badanie znaku towarowego pozwala również zweryfikować, czy używanie znaku w działalności gospodarczej nie koliduje z prawami wcześniej zarejestrowanych znaków należących do innych podmiotów.

Posługiwanie się oznaczeniem bez wcześniejszego sprawdzenia bazy znaków towarowych może narazić przedsiębiorcę na poważne skutki prawne. Zdarza się, że firma nieświadomie wprowadza na rynek markę zbieżną z już chronionym znakiem, co w konsekwencji może prowadzić do otrzymania wezwania do zaniechania naruszeń, wszczęcia postępowania sądowego, a nawet konieczności zapłaty odszkodowania na rzecz uprawnionego.

Z tego względu badanie znaku towarowego warto postrzegać szerzej niż tylko jako formalny krok poprzedzający zgłoszenie – to przede wszystkim narzędzie prewencyjne, które chroni legalność strategii marketingowej i budowania marki (brandingu) firmy.

 

Dlaczego „darmowe” badanie kusi

W internecie coraz agresywniej reklamują się firmy oferujące bezpłatną weryfikację nazwy i logo. Mechanizm jest zrozumiały: darmowa usługa to świetny magnes na klienta. Przedsiębiorca, który dopiero zakłada firmę i liczy każdą złotówkę, chętnie skorzysta z czegoś, co nic nie kosztuje i daje poczucie, że „sprawa jest sprawdzona”.

Kłopot polega na tym, że rzetelne badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego zajmuje rzecznikowi patentowemu od kilku do nawet kilkunastu godzin pracy. Trudno racjonalnie założyć, że ktoś poświęci ten czas za darmo. Skoro więc usługa jest bezpłatna, to na którymś etapie ktoś musiał zaoszczędzić. Zwykle oznacza to badanie zawężone do samej identyczności, wykonane w kilka minut przez osobę bez uprawnień, bez dostępu do pełnych baz i bez oceny prawnej.

 

Co naprawdę dostajesz w darmowym badaniu

Darmowe badanie to w praktyce najczęściej badanie na identyczność, i to często ograniczone do jednej bazy. Owszem, taką analizę jesteś w stanie zrobić samodzielnie, bo urzędy udostępniają swoje rejestry bezpłatnie w internecie:

Jeżeli znajdziesz tam identyczny znak z Twojej branży, to jest to książkowa kolizja i w taką nazwę nie powinieneś wchodzić. Tyle że badanie na samą identyczność jest dalece niewystarczające. Zdanie „nie znaleźliśmy takiego znaku, ma Pan/i szansę na rejestrację” zgrabnie omija pytanie kluczowe: czy masz się czego obawiać. A na to odpowiada dopiero pełne badanie.

 

Dlaczego badanie na identyczność to za mało

Wcześniejszy znak może zablokować Twoją markę nawet wtedy, gdy jest tylko podobny, a chroni towary jedynie zbliżone do Twoich. Prawo chroni bowiem  przed ryzykiem wprowadzenia odbiorców w błąd – a takie ryzyko może wystąpić, gdy znaki nie są 1:1 identyczne, ale również, gdy są myląco podobne. Dlatego konieczne jest badanie również na podobieństwo, ocenianie na trzech płaszczyznach.

Płaszczyzna fonetyczna

Wyobraź sobie wcześniejszy znak KLIK chroniony na jogurty i pojawiający się na półce kefir CLICK. Towary są różne, zapis słów też. A jednak jogurty i kefiry to produkty bardzo podobne, zwykle oferowane w tej samej lodówce, a słowa KLIK i CLICK brzmią identycznie. W reklamie radiowej czy marketingu szeptanym są nie do odróżnienia. Ryzyko pomyłki jest realne, a badanie „tylko na identyczność” tej kolizji w ogóle by nie wykryło.

Płaszczyzna znaczeniowa

Znaki mogą wyglądać i brzmieć zupełnie inaczej, a mimo to znaczyć to samo. CZARNY KOT i BLACK CAT przeciętny polski odbiorca odczyta tak samo, bo podstawowe angielskie słowa są u nas powszechnie rozumiane. Podobnie zadziała para KRÓLIK i ZAJĄC. To płaszczyzna, której darmowa wyszukiwarka nie ogarnia, bo wymaga profesjonalnej metodologii i oceny.

Płaszczyzna graficzna

Przy logo liczą się elementy dominujące i odróżniające. Ludzie kupują oczami, więc grafika potrafi zarówno przybliżać znaki do siebie, jak i wzmacniać ich opisowość. Sam kształt czy banalny rysunek nie uratują oznaczenia, jeżeli reszta jest opisowa.

Sztuczka z dodaniem nazwiska

Znamy sytuację, w której para-kancelaria w darmowym badaniu przyznała, że znak jest zajęty, ale poradziła klientowi „rozwiązać problem” przez dodanie własnego nazwiska. Badanie nie było podpisane ani przez rzecznika patentowego, ani nawet przez prawnika, a klienta zachęcono do zgłoszenia rozbudowanej wersji znaku (czyli do zapłaty za zgłoszenie). Dodanie nazwiska nie eliminuje kolizji. Przykład: osoba sprzedająca jogurty marki DANONE NOWAK, ma niemalże jak w banku, że właściciel marki DANONE zareaguje. Rekomendacja, że używanie marki DANONE NOWAK jest bezpieczne, może narazić przedsiębiorcę na kosztowne spory: i administracyjny, i cywilny.

 

Rejestracja nie „legalizuje” marki

Krąży groźny mit: „skoro urząd przyznał mi ochronę, to znaczy, że niczego nie naruszam”. Nieprawda. W urzędzie obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, ale ekspert badający Twoje zgłoszenie nie sprawdza z urzędu, czy istnieją kolizyjnie podobne znaki wcześniejsze. Po prostu czeka około trzech miesięcy, czy właściciel wcześniejszego prawa złoży sprzeciw. Jeżeli konkurent Twojego zgłoszenia nie zauważy, możesz zarejestrować oznaczenie zbliżone do renomowanej marki, a nawet identyczne! Świadectwo ochronne nie jest więc urzędowym potwierdzeniem, że działasz legalnie.

Co gorsza, taką rejestrację można później unieważnić, a właściciel wcześniejszego prawa ma na to nawet 5 lat.

Krótkie studium przypadku

Do rzecznika patentowego zgłosiła się klientka w środku sporu o domenę swojego sklepu internetowego. Rok wcześniej wymyśliła nazwę, złożoną z fragmentów imion córek. Ponieważ w Polsce działał już sklep o zbliżonej nazwie, zmieniła jedną literę, trafiła na reklamę darmowego badania i jeszcze tego samego dnia dostała maila, że „prawnicy zweryfikowali nazwę i nie znaleźli przeszkód”. Nie minął miesiąc od otwarcia sklepu, a otrzymała pozew. Konkurent, którego się obawiała, zażądał przekazania mu domeny i zarzucił wprowadzanie klientów w błąd. Jej argument, że przecież urząd udzielił ochrony, nie pomógł. Spór przegrała, a jej znak z czasem unieważniono.

 

Ile realnie kosztuje pomyłka

Spory o prawa do marki potrafią ciągnąć się latami. Pełnomocnicy zwykle rozliczają się według stawek godzinowych, a jedna instancja to często kilkadziesiąt godzin pracy: analiza sprawy, odpowiedź na pozew lub sprzeciw, przygotowanie i udział w rozprawach. Przejście sprawy przez wszystkie instancje spokojnie może pochłonąć nawet około stu godzin, do tego dochodzi Twój czas i czas pracowników na zebranie dowodów. Na końcu żaden prawnik nie da Ci gwarancji wygranej.

Innymi słowy: to, czy czeka Cię taki spór, w wariancie „darmowym” miałoby zależeć od analizy wykonanej gratis w kilka minut. Warto zadać sobie pytanie, czy to nie jest przede wszystkim chwyt marketingowy.

 

Na czym polega pełne badanie znaku towarowego

Pełne badanie zdolności rejestrowej to zupełnie inna kategoria pracy. Jego celem jest zlokalizowanie wszystkich przeszkód, które mogą zablokować rejestrację, a nawet legalne używanie oznaczenia. Składa się z kilku etapów.

Etap 1. Ocena przeszkód bezwzględnych

Najpierw sprawdzamy, czy nazwa w ogóle może być znakiem towarowym. Nie zarejestrujesz oznaczenia opisowego, sprzecznego z dobrymi obyczajami ani zawierającego symbole sprzeczne z prawem. Dla przykładu urząd odmówi ochrony znakom takim jak FRESH GELATO (świeże lody) czy unieważni ochronę VITAMIN SHOT (porcja witamin), bo w odbiorze konsumenta są to komunikaty opisowe, a nie fantazyjne marki. Statystyki są bezlitosne: urząd nie zatwierdza istotnej części zgłoszeń, w praktyce odmowa dotyczy mniej więcej co trzeciego.

Etap 2. Weryfikacja znaków wcześniejszych

Następnie przeszukujemy bazy w odniesieniu do całego terytorium Polski, a więc znaki polskie (UPRP), unijne (EUIPO) oraz międzynarodowe uznane w Polsce lub w całej UE (WIPO). Sprawdzamy nie tylko identyczność, ale i podobieństwo, a przy tym, czy znaki obejmują podobne towary i usługi, czy nadal obowiązują i czy chronią terytorium Polski. Ocena kolizyjności opiera się na regułach wypracowanych latami przez orzecznictwo, dlatego intuicyjne „na oko przecież się różnią” zwykle prowadzi na manowce.

Etap 3. Wnioski i dostosowanie znaku

Na końcu formułujemy wnioski i rekomendacje. Jeżeli widzimy zagrożenie, wskazujemy, jak zmodyfikować oznaczenie albo wykaz towarów i usług, żeby bezpiecznie ominąć przeszkody. To trochę jak prowadzenie statku przez pole minowe: kiedy wiadomo, gdzie są miny, można tak manewrować, by finalnie dopłynąć po świadectwo ochronne.

 

Czym różni się badanie PATENTBOX od darmowej weryfikacji

Badania znaku towarowego oferowane przez PATENTBOX:

  • obejmują wszystkie bazy znaków chronionych na danym terytorium, a nie tylko rejestr UPRP;
  • prowadzone są nie tylko na identyczność, ale również na podobieństwo;
  • wykonywane są z użyciem specjalistycznego, komercyjnego oprogramowania z algorytmami wyszukującymi znaki podobne, a nie darmowej wyszukiwarki;
  • weryfikowane są przez rzecznika patentowego, a nie sporządzane przez specjalistę od marketingu czy sprzedaży;
  • kończą się sprawozdaniem, które zawiera uzasadnioną ocenę szans na uzyskanie ochrony i na legalne używanie znaku;
  • zajmują co najmniej kilka godzin rzetelnej pracy.

Najłatwiej zobaczyć tę różnicę w zestawieniu:

Kryterium Darmowe badanie Pełne badanie (PATENTBOX)
Zakres analizy zwykle tylko identyczność identyczność i podobieństwo
Płaszczyzny porównania często pomija fonetykę i znaczenie graficzna, fonetyczna, znaczeniowa
Zakres baz często jedna baza UPRP, EUIPO i WIPO
Przeszkody bezwzględne zwykle nieoceniane ocena opisowości i zakazów
Narzędzia darmowa wyszukiwarka komercyjne oprogramowanie
Kto wykonuje często osoba bez uprawnień zawodowych rzecznik patentowy
Efekt zdawkowy mail sprawozdanie z oceną i rekomendacją
Tajemnica zawodowa brak obowiązuje
Nakład pracy zazwyczaj kilka – kilkanaście minut od kilku do kilkunastu godzin

Darmowe badanie odpowiada na pytanie „czy istnieje identyczny znak”. Pełne badanie odpowiada na pytanie „czy mogę bezpiecznie wejść na rynek z tą marką”.

Dochodzi jeszcze jedna, często pomijana kwestia. Rzecznika patentowego wiąże tajemnica zawodowa, której para-kancelarie oferujące darmowe badania po prostu nie mają. Powierzając im pomysł na nazwę, nie masz gwarancji poufności.

Warto też znać liczbę, która dobrze podsumowuje sens korzystania z profesjonalisty. Z analizy amerykańskiego rynku wynika, że znaki zgłaszane z pomocą pełnomocnika były rejestrowane około 50 procent częściej niż te zgłaszane samodzielnie. Powód jest logiczny: pełnomocnik dysponuje czytelną mapą zagrożeń i albo odradza beznadziejne zgłoszenie, albo pokazuje, jak dostosować znak do rejestracji.

 

Czy darmowe badanie ma jakikolwiek sens

Tak, ale jako narzędzie wstępnego przesiewu, a nie ostateczna odpowiedź. Jeżeli masz kilka propozycji nazwy, szybkie sprawdzenie na identyczność pozwala od razu odrzucić te ewidentnie kolizyjne. To, co przejdzie ten pierwszy filtr, i tak trzeba poddać pogłębionej analizie prawnej. Traktuj więc darmowe badanie jak wstępne rozpoznanie, a nie jak podstawę decyzji, w którą markę zainwestujesz najbliższe lata.

 

Podsumowanie

Darmowe badanie znaku towarowego kusi ceną, ale odpowiada na złe pytanie i bada zwykle wyłącznie identyczność w jednej bazie. Nie wykryje kolizji fonetycznych, znaczeniowych ani podobieństwa towarów, nie oceni przeszkód bezwzględnych i nie daje poufności. Rejestracja uzyskana „na ślepo” nie legalizuje marki, bo urząd sam nie sprawdza znaków wcześniejszych, a konkurent może Cię pozwać albo unieważnić prawo nawet po latach. Jeżeli budujesz markę na dłużej, rzetelne badanie zdolności rejestrowej u rzecznika patentowego jest nieporównanie tańsze niż spór, którego pomaga uniknąć.

Planujesz zgłoszenie znaku towarowego? Napisz do nas i zapytaj o ofertę pełnego badania.

    Skontaktuj się z nami!

    Potrzebujesz wsparcia rzecznika patentowego? Opisz nam Twoją sprawę!
    Wrócimy do Ciebie z ofertą najszybciej, jak to możliwe.

     

    Najczęściej zadawane pytania

    Czym różni się darmowe badanie znaku od pełnego badania zdolności rejestrowej?

    Darmowe badanie to zwykle sprawdzenie identyczności w jednej bazie, wykonane w kilka minut i bez oceny prawnej. Pełne badanie zdolności rejestrowej obejmuje bazy polskie, unijne i międzynarodowe, analizuje podobieństwo na płaszczyźnie graficznej, fonetycznej i znaczeniowej, ocenia przeszkody bezwzględne i kończy się sprawozdaniem podpisanym przez rzecznika patentowego. To dwie różne kategorie usług, które potrafią dać skrajnie inne wyniki.

    Czy rejestracja znaku towarowego oznacza, że nie naruszam cudzych praw?

    Nie. Urząd, badając zgłoszenie, nie sprawdza z urzędu, czy istnieją kolizyjnie podobne znaki wcześniejsze. Czeka jedynie na ewentualny sprzeciw właściciela wcześniejszego prawa. Można więc zarejestrować znak, który mimo to narusza cudzą markę, a taka rejestracja bywa później unieważniana, nawet po kilku latach.

    Czy dodanie własnego nazwiska do zajętej nazwy rozwiązuje problem kolizji?

    Nie. Dodanie nazwiska najczęściej nie eliminuje ryzyka wprowadzenia w błąd. Znaki takie jak DANONE i DANONE NOWAK nie są identyczne, ale właściciel wcześniejszej, silnej marki i tak może skutecznie zareagować. Taka „porada” z darmowego badania potrafi narazić przedsiębiorcę na kosztowny spór.

    Czy mogę samodzielnie zbadać znak towarowy za darmo?

    Częściowo tak. Urzędy udostępniają bezpłatne wyszukiwarki UPRP, EUIPO i WIPO, w których sprawdzisz identyczność. To jednak zaledwie wstępny przesiew. Ocena podobieństwa i przeszkód bezwzględnych wymaga wiedzy, doświadczenia i znajomości orzecznictwa, dlatego pogłębioną analizę warto zlecić rzecznikowi patentowemu.

    Ile trwa i dlaczego kosztuje pełne badanie znaku towarowego?

    Rzetelne badanie zajmuje od kilku do kilkunastu godzin pracy, wymaga dostępu do odpłatnego, specjalistycznego oprogramowania oraz weryfikacji przez rzecznika patentowego. Z tego względu nie może być darmowe. Jego koszt jest jednak nieporównanie niższy niż wydatki na spór, przed którym chroni.

    Kiedy najlepiej zrobić badanie znaku towarowego?

    Najlepiej zanim marka pojawi się na rynku, a najlepiej jeszcze przed zamówieniem logo i strony internetowej. Dzięki temu, jeżeli wyjdzie kolizja, masz czas spokojnie zmienić nazwę bez presji i bez ryzyka, że po latach ktoś zażąda od Ciebie rebrandingu.




    Zobacz również

    Tajemnica zawodowa rzecznika patentowego a NDA

    Wyjaśniamy, dlaczego pytanie o zawarcie NDA z rzecznkiem patentowym, choć zrozumiałe, w praktyce jest zbędne. Rzecznika patentowego, jak adwokata, obowiązuje tajemnica zawodowa z mocy ustawy, a jej złamanie grozi nawet utratą prawa wykonywania zawodu. Sprawdź, czym różni się tajemnica rzecznikowska od zwykłej umowy o poufności i kiedy NDA faktycznie ma sens.

    czytaj więcej

    Jak opatentować nazwę

    Patent chroni wynalazki, czyli rozwiązania techniczne, a nie nazwy ani logo. Wyjaśniamy, jak w praktyce wygląda rejestracja nazwy jako znaku towarowego, dlaczego badanie zdolności rejestrowej to najważniejszy etap całego procesu i dlaczego darmowe wyszukiwarki w internecie nie dają realnego obrazu ryzyka. Podpowiadamy też, na czym polega klasyfikacja nicejska i dlaczego warto powierzyć zastrzeżenie nazwy rzecznikowi patentowemu.

    czytaj więcej

    Darmowe badanie znaku towarowego – czy warto?

    Reklamy kuszą hasłem „sprawdzimy Twoją markę za darmo”, a mail z odpowiedzią przychodzi tego samego dnia. Problem w tym, że darmowe badanie odpowiada na złe pytanie: mówi, czy istnieje znak identyczny, a nie czy wchodząc na rynek z daną nazwą nie naruszysz cudzych praw. Wyjaśniamy, co realnie dostajesz za zero złotych, dlaczego badanie na samą identyczność nie wychwyci kolizji fonetycznych i znaczeniowych, oraz ile potrafi kosztować pomyłka.

    czytaj więcej